Rada Polityki Pieniężnej ponownie obniżyła stopy procentowe, w listopadzie 2025 roku o 0,25 pkt proc., sprowadzając stopę referencyjną NBP do 4,25%. To już czwarta obniżka w tym roku i wyraźny sygnał, że koszt pieniądza w Polsce wchodzi w nową, łagodniejszą fazę. Co to oznacza dla rynku mieszkaniowego i dla tych, którzy myślą o zakupie mieszkania na wynajem? O tym opowiada Maciej Gołębiewski, ekspert do spraw inwestowania w nieruchomości i twórca dobregonajmu.pl.
Średnie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych i inwestycyjnych oscyluje dziś w granicach 6,5-7,5%, w zależności od marży banku, rodzaju oprocentowania i profilu klienta. W takich warunkach różnica 0,25 czy 0,5 punktu procentowego ma realne przełożenie na portfel inwestora. Przy kredycie na 500 000 zł to około 100 zł mniej w miesięcznej racie. Jeśli w 2026 roku dojdzie do kolejnych cięć, miesięczna oszczędność może sięgnąć nawet kilkuset złotych. Dla kogoś, kto finansuje zakup mieszkania na wynajem, to często ta kwota decyduje o tym, czy inwestycja się „spina”.
– Chodzi o to, by lokal zarabiał sam na siebie, a inwestor nie dopłacał z własnej kieszeni ani złotówki. Jeśli rata kredytu wynosi na przykład 3200 zł, a czynsz z najmu 3000 zł, nieruchomość jest nierentowna. Każda obniżka stóp procentowych powoduje jednak, że inwestorowi zostaje więcej pieniędzy w kieszeni. Rata maleje o kilkadziesiąt złotych, a inwestycja, która jeszcze wczoraj wymagała dopłat, dziś wychodzi na zero lub zaczyna generować nadwyżkę. To właśnie ten moment, na który zwracam uwagę klientom: kiedy nieruchomość nie tylko rośnie na wartości, ale też pracuje na Twój kapitał – mówi Maciej Gołębiewski.
– Już teraz widzę, że coraz więcej inwestorów kupuje mieszkania tak, by rata kapitałowo-odsetkowa pokrywana była z czynszu najmu. Dziś, przy 30-procentowym wkładzie własnym i rentowności netto rzędu 6%, takie rozwiązanie zaczyna działać. Mieszkanie zarabia na siebie, a inwestor buduje kapitał, który po kilku latach może refinansować lub sprzedać z zyskiem. Przy niższej rentowności, rzędu 3-4%, trzeba wnieść większy wkład własny, żeby utrzymać dodatni cash flow – dodaje.
Dla opłacalności finansowania mieszkania inwestycyjnego kredytem kluczowa jest trajektoria stóp procentowych – to ona decyduje, czy kredyt pracuje dla nas, czy przeciwko nam. Ekspert podkreśla, że w najbliższych latach możliwe są trzy warianty.
Pierwszy, stopy procentowe spadają do 2-3%, gospodarka rośnie, a popyt na mieszkania napędzają migracje, deficyt lokali i rozwój najmu instytucjonalnego (PRS). Ceny mieszkań rosną o 40-50%. Inwestycje finansowane kredytem są bardzo rentowne.
Drugi, stopy stabilizują się w przedziale 3,5-4%, a rynek rozwija się równomiernie. Ceny rosną o 15-25% do 2030 roku. To scenariusz, w którym inwestycje „się spinają”, ale wymagają zdrowych fundamentów – 30% wkładu własnego i realnej rentowności.
Trzeci, stopy znów przekraczają 5%, a rynek hamuje z powodu nadpodaży lub spadku popytu kredytowego. Ceny mieszkań stoją w miejscu lub spadają o kilka procent rocznie, a część inwestorów może odnotować ujemny cash flow.
Czy w 2025 roku można kupić mieszkanie inwestycyjne, które spłaca się samo? Tak – pod warunkiem, że zakup oparty jest na analizie i realistycznym podejściu. Dzięki obniżkom stóp procentowych, rosnącym czynszom i stabilizującym się cenom nieruchomości, inwestorzy mają znowu szansę na kupno „samospłacającego się” mieszkania. To nie jest jednak powrót do taniego pieniądza sprzed dekady.
– To początek nowej, dojrzalszej fazy rynku, w której liczy się analiza, strategia i długofalowe myślenie– zaznacza Maciej Gołębiewski. – Nie chodzi o to, żeby zgadnąć, co będzie jutro. Chodzi o to, żeby mieć mieszkanie, które będzie zarabiało niezależnie od tego, co się wydarzy. Dlatego tak ważne jest rozsądne podejście do tematu – dodaje.
– Dziś warto inwestować tam, gdzie jest realny popyt na wynajem: w dużych miastach, w dobrze skomunikowanych dzielnicach, a przede wszystkim w segmentach, które są odporne na wahania rynku. Mówię tu o segmencie studenckim – czyli mieszkaniach blisko uczelni, o segmencie pracowniczym – tam, gdzie firmy potrzebują zakwaterowania dla swoich ludzi oraz o segmencie korporacyjnym – wynajmie dla specjalistów i menedżerów, którzy szukają jakości i stabilności. To właśnie te grupy najemców dziś napędzają rynek i sprawiają, że inwestycje znowu zaczynają działać – podsumowuje ekspert.