Smartfony, aplikacje mobilne, lokalizacja GPS, chmury rodzinne i wspólne konta stały się nieodłączną częścią życia prywatnego. Choć z założenia mają ułatwiać codzienne funkcjonowanie, coraz częściej stają się źródłem konfliktów, napięć i poczucia naruszenia granic. W praktyce wiele osób nie wie, gdzie kończy się „wspólne”, a zaczyna obszar chroniony prawem.
Jak podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska, prawniczka i specjalistka ds. ochrony danych osobowych, jednym z najczęstszych błędów jest przekonanie, że bliska relacja automatycznie znosi prawo do prywatności. – Małżeństwo czy związek nie powodują, że przestajemy być odrębnymi osobami z własną sferą prywatną. Telefon, komputer, konto mailowe czy historia lokalizacji nadal podlegają ochronie prawnej, nawet jeśli mieszkamy razem i prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe – wyjaśnia ekspertka.
W praktyce problemy najczęściej zaczynają się od „niewinnych” gestów: zajrzenia do telefonu partnera, sprawdzenia wiadomości czy historii połączeń. Często tłumaczone są troską, ciekawością albo brakiem zaufania. – Prawo nie zna pojęcia „sprawdzę tylko na chwilę”. Jeżeli nie mamy zgody drugiej osoby na dostęp do jej urządzenia czy konta, wchodzimy w obszar naruszenia prywatności. Dotyczy to również małżonków – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska.
Szczególnie problematyczne stają się takie działania w sytuacjach kryzysowych, gdy relacja się rozpada, a technologia zaczyna być wykorzystywana do zbierania informacji „na zapas” lub zdobywania przewagi w sporze.
Coraz więcej rodzin korzysta z chmur rodzinnych i wspólnych kont, które umożliwiają podgląd zakupów, lokalizacji czy aktywności w aplikacjach. Choć początkowo bywa to wygodne, z czasem może prowadzić do nadużyć. – Zgoda na wspólne konto nie oznacza zgody na stały nadzór. Jeżeli jedna ze stron zaczyna analizować, komentować lub wykorzystywać informacje o aktywności drugiej osoby, pojawia się problem prawny i relacyjny – zaznacza ekspertka.
Warto pamiętać, że zgoda na dostęp do danych może zostać cofnięta, a fakt, że „zawsze tak było”, nie stanowi żadnego usprawiedliwienia z punktu widzenia prawa.
Udostępnianie lokalizacji bywa przedstawiane jako element bezpieczeństwa, jednak granica między troską a kontrolą bywa bardzo cienka. – Jeżeli lokalizacja przestaje być dobrowolna, a staje się obowiązkiem lub warunkiem relacji, mamy do czynienia z naruszeniem granic. Rozliczanie partnera z każdego postoju czy trasy nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem – tłumaczy Karolina Praszek-Gołębiewska. Takie zachowania coraz częściej są postrzegane jako element przemocy psychicznej lub cyfrowej.
Równie trudnym tematem jest kontrola telefonów dzieci. Rodzice z jednej strony mają obowiązek chronić dziecko przed zagrożeniami w sieci, z drugiej muszą respektować jego prawo do prywatności. – Im starsze dziecko, tym większe znaczenie ma jego autonomia. Stałe czytanie prywatnych wiadomości nastolatka bez konkretnego powodu może być nie tylko nieskuteczne wychowawczo, ale również naruszać jego dobra osobiste – wyjaśnia ekspertka. Prawo nie daje tu prostych odpowiedzi, ale wymaga rozsądku, proporcjonalności i rozmowy.
Jednym z najbardziej kontrowersyjnych zjawisk ostatnich lat jest nagrywanie rozmów w relacjach prywatnych. Coraz więcej osób traktuje to jako formę zabezpieczenia, zwłaszcza w sytuacjach konfliktowych lub przy podejrzeniu przemocy psychicznej. – W polskim prawie zasadnicze znaczenie ma to, czy osoba nagrywająca jest uczestnikiem rozmowy. Co do zasady nagrywanie własnej rozmowy nie jest przestępstwem, ale to nie oznacza, że zawsze jest bezpieczne prawnie – podkreśla Karolina Praszek-Gołębiewska.
Ekspertka zwraca uwagę, że ogromne znaczenie ma cel nagrania oraz sposób jego późniejszego wykorzystania. Jednorazowe nagranie w celu ochrony przed przemocą może być oceniane inaczej niż systematyczne, potajemne rejestrowanie rozmów partnera jako element kontroli lub budowania przewagi. – Wiele osób zapomina, że nawet legalnie wykonane nagranie nie daje prawa do jego dowolnego rozpowszechniania. Udostępnianie nagrań osobom trzecim, publikowanie ich w internecie czy wykorzystywanie do nacisku może prowadzić do odpowiedzialności cywilnej lub karnej – dodaje ekspertka.
Specjaliści coraz częściej mówią o przemocy cyfrowej, w której telefon, aplikacje, lokalizacja czy nagrania stają się narzędziem kontroli i zastraszania. – To, że technologia na coś pozwala, nie oznacza, że jest to legalne albo zdrowe dla relacji. Prywatność nie przestaje obowiązywać w momencie kryzysu czy konfliktu – podsumowuje Karolina Praszek-Gołębiewska.
W sytuacjach naruszenia prywatności warto dokumentować zdarzenia i skorzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. W określonych przypadkach możliwe jest także zgłoszenie sprawy do organów ścigania lub Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. – Granice w relacjach są potrzebne także wtedy, gdy emocje są silne. Prawo stoi po stronie prywatności – również w rodzinie – podkreśla ekspertka.
Karolina Praszek-Gołębiewska – Dyrektor Zarządzający, CEO, Prawnik, Specjalista w dziedzinie ochrony danych osobowych, audytor Norm ISO 9001 i 27001. Wykładowca akademicki studiów podyplomowych SGGW – Menedżer bezpieczeństwa informacji i ochrony danych osobowych. Z bezpieczeństwem informacji związana od ponad 10 lat. Posiada duże doświadczenie we współpracy z klientami m.in. z sektora ochrony zdrowia, IT, sektora publicznego. W swojej działalności zajmuje się prawnymi aspektami bezpieczeństwa informacji, w tym realizacją projektów, audytami, szkoleniami oraz bieżącym wsparciem Klienta. Szczególny obszar zainteresowania poświęca analizie rozwoju nowoczesnych technologii i jego wpływu na faktyczny i prawny poziom ochrony danych osobowych. Prelegent na wielu konferencjach poświęconych bezpieczeństwu informacji i ochronie danych osobowych. W Kancelarii Bezpieczeństwa Karolina Praszek jako Dyrektor Zarządzający/CEO nadzoruje zapewnienie wysokiej jakości świadczonych usług, buduje trwałe relacje handlowe, wspiera potencjalnych klientów w wyborze usług dostosowanych do potrzeb i wymagań w zakresie efektywnego zarządzania bezpieczeństwem informacji.